Pierwsza wielka scena. Zaproszenie od Filipa Holszańskiego, barwnej i charakterystycznej postaci ówczesnego szlaku r’n’r, który podjął się funkcji reżysera koncertu z okazji święta prasy młodzieżowej w Dębicy. Odloty były już na wstępie, jako że organizatorami była młodzieżowa agencja wydawnicza i związek młodzieży socjalistycznej, a my tu z Kryzysem! I wcale nie o nazwę chodziło…
„Muzeum utopić w kałuży”
Quote
Z pewnym opóźnieniem dotarła do mnie informacja o przebiegu XXXVI sesji Rady Miasta Jarocina, która odbyła się 30 kwietnia br. i dotyczyła m.in. dalszych losów Spichlerza Polskiego Rocka – pierwszej w naszym kraju placówki muzealno-badawczej, dokumentującej ten wycinek naszego dziedzictwa narodowego.
Podczas obrad padło wiele zadziwiających, by nie powiedzieć szokujących stwierdzeń. Pani Wiceburmistrz, Hanna Szałkowska, sformułowała generalnie dwie tezy:1. muzeum, czyli Spichlerz Polskiego Rocka, jest „nadobowiązkowym bajerem” i Ona nie widzi powodów by „pompować miliony w kulturę”, podczas gdy deszcz zalewa chodnik przed jej domem.
2. koncepcja muzeum jest „z najwyższej światowej półki”, a Jarocin „jest prowincjonalnym miastem”, więc niech sobie ją realizują w Warszawie. (*)W związku z tym, że p. Szałkowska dla poparcia swych twierdzeń zmanipulowała, wyjmując z kontekstu, jedną z moich opinii, czuję się zobowiązany, by zaprotestować i oświadczyć, co następuje:
Spichlerz Polskiego Rocka uważam za jedną z najciekawszych inicjatyw samorządowych ostatnich lat.
Z jednej strony jest placówką ze wszech miar potrzebną, z drugiej zaś może być dla Jarocina m.in.
wielką atrakcją turystyczną, na nadmiar których miasto to nie może narzekać.Moja wypowiedź, którą Pani Burmistrz tak niecnie się posłużyła, dotyczyła jednego z dyskutowanych elementów przyszłej placówki i w żaden sposób nie może być rozumiana jako argument negujący sens je powstania – wręcz przeciwnie!
Ujmując rzecz inaczej: Spichlerz Polskiego Rocka jest projektem, którego realizację popieram od samego początku i to ze wszystkich swoich sił, choćby dlatego, że niektórym mieszkańcom Jarocina może on pomóc wyrwać się prowincjonalnych kompleksów. Tak, jak w latach 60. ubiegłego wieku komunistyczny kacyk wysyłał intelektualistów do Syjamu, jak nie tak dawno prominentny
przedstawiciel dzisiejszej opozycji nazwał ludzi kultury wykształciuchami, tak dzisiaj p. Szałkowska postanowiła utopić Spichlerz Polskiego Rocka w kałuży.Gratuluję Pani Burmistrz! Na tej zasadzie we wszystkich mniejszych miejscowościach, nie będących metropoliami, należałoby zlikwidować domy kultury, biblioteki i nawet kina, a zaoszczędzone tym sposobem pieniądze przeznaczyć na remont dróg, o stanie których nie trzeba chyba dyskutować. Tym sposobem, będziemy mieli piękne drogi, po których nie będzie gdzie i po co chodzić – no, chyba że do sklepu monopolowego …
Marcin Jacobson
(*) pełen tekst wystąpienia dostępny w Internecie:http://www.youtube.com/watch?v=Xp3ZdGXf3q0&feature=related
…to będzie czy nie będzie?
Quote
„Koncepcja wystawy jest wspaniała, bardzo mi się podoba, jest z najwyższej półki. Gdyby ją zrealizować w Warszawie, to byłoby bardzo dobrze, bo to jest absolutnie światowa koncepcja. Problem w tym, że my nie jesteśmy światowym, ale prowincjonalnym miastem.”
Na ekranie przemawiająca wyświetla zdjęcie dużej kałuży zalewającej chodnik i fragment ulicy przed wejściem do domu.
„To jest wejście do mojemu domu. Pod wodą znajduje się chodnik, który jest zalewany dokładnie po każdym deszczu. Tak wygląda mój ogródek… (…)
Przez kilka dni zastanawiałem się, co napisać o tym, czego się dowiedziałem od I wiceburmistrz Jarocina Hanny Szałkowskiej podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej…
Zestaw nadobowiązkowych bajerów w prowincjonalnym mieście
Robert Kazmierczak
okrągłe rocznice: 30 lat minęło…
Quote
I tu rozumiem… Frustracje Muzyka Tomka: przecież to było 30 lat temu i od tego czasu się w takiej skali nie powtórzyło. Jako człowiek niewiele tylko od Muzyka Tomka starszy, wiem doskonale co to upływ czasu i męcząca świadomość, że jest go coraz mniej. To się nie wrati!
Nie czepiam się kompletnego galitmatiasu faktów we wspomnieniach Muzyka Tomka: pomieszanych miejsc, nazw, imion i dat…
Ale jedno odkrycie zdumiało mnie i wielce ucieszyło: wreszcie jest mój ROBUR!
Muzyku Tomku, oddaj mi proszę Robura!
jacek olechowski
Apteka 2.0
Quote
(…) słyszałem opinie punkowców ubolewających, że Apteka jest „zbyt odjechana” albo „zbyt psychodeliczna”. No i to jest wiocha. W samej idei punka chodzi o coś zupełnie innego, niż zamykanie się w jakimś schemacie.
„Taka ułuda wolności…”
Quote
Klimat był niezły – ludzie częstowali się grassem, fajkami, autovidolem…
Gdzie oni są? Dariusz Dusza
Kasia i Artur Szuba
żołnierze wolności
Quote
(mailem przyszło.)
Guten morgen! Polecam text Krzyśka Skiby ku lekturze
Konjo.(…) Nasze aktywności tego okresu łatwo można sprawdzić w archiwach SB zgromadzonych w IPN-ie. To, że po 1989 roku wyszliśmy z podziemia i (o zgrozo) mieliśmy programy w telewizji, wysokie nakłady płyt i komercyjne przeboje, nie ma żadnego znaczenia dla treści książki, gdyż kończy się ona właśnie na przełomowym 1989 roku.
Tymczasem Kodym w stanie wojennym grał na gitarze i nieźle się bawił. Dziś uważa to pewnie za ciężką walkę. Kodym najzwyczajniej pozazdrościł nam pomysłu na książkę i stąd jego frustracja, wyrażana w mięsnych inwektywach. Apteka w czasach cenzury i czołgów Jaruzelskiego była zespołem psychodelicznym, bardzo odległym od treści politycznych…
(…)
„superstarsi.pl”
Quote
MR Makowski – pamięć fotograficzna
„Chcemy Lecha nie Wojciecha!” Jeśli w jakimś konkursie dotyczącym historii PRL ktoś zapyta kto, gdzie i o kim tak wołał należy zachować czujność, bo może to być podchwytliwe pytanie. Nie tylko może chodzić o Wałęsę i Jaruzelskiego!
Jarocin 1986 r. Podczas koncertu po Lechu Janerce ma zagrać Voo Voo, zespół Wojciecha Waglewskiego, ale publiczność nie daje za wygraną i domaga się bisów Janerki, skandując okrzyk znany z politycznych manifestacji. Poczucie humoru tłumu, to rzadkie zjawisko.
Anegdotę tę w książce swojego współautorstwa „Pokolenie J8, Jarocin 1980 – 89” przypomniał Mirek (MR) Makowski. I w jego „puli życia” znajdziemy „Konstytucje”, utwór z festiwalu, z roku 1991, który wykonują wspólnie Lech z Wojciechem. W kontekście anegdoty można uznać to wydarzenie za muzyczny okrągły stół!
i kolejne „pokolenie…”
Quote
Pokolenie ACTA? „Nie zachłystujmy się – może być jak z pokoleniem JP II”
i tylko Muzyka pozostaje (lub nie).
jakość jako rzecz nieistotna. ideolo… w starym, dobrym stylu.
Quote
Oczywiście bywało też tak, że jakość kasety po dziesiątym przegraniu pozostawiała wiele do życzenia, ale nie to było istotne. Istotne było to, że jest to działanie przeciwko władzy, niezależne, nielegalne…
(…)
A czy zdarzało się, że rockmani byli na usługach SB?
Krzysztof Skiba: – Z dokumentów IPN-u to nie wynika. Nie ma dowodów na to, że ktokolwiek został zwerbowany.
Niewinni.
Continue reading

