FESTIWAL MUZYKÓW ROCKOWYCHJAROCIN 88 | |||
|
Artykuł MIROSŁAWA SOLIWODY ze Świata Młodych Nr ? ”Uwolnić słonia, zabić Windera" — to jedno z efektowniejszych haseł, spontanicznie rodzących się podczas tegorocznego Festiwalu Muzyków Rockowych .w Jarocinie. Dla niezorientowanych: Leszek Winder — muzyk bluesowy pełnił funkcję szefa artystycznego Jarocina'88, natomiast batalię o uwolnienie wieloznacznego albo absurdalnego słonia prowadzi od dłuższego czasu Jerzy Owsiak z bardzo popularnym wśród jarocińskiej publiczności Towarzystwem Przyjaciół Chińskich Ręczników. Hasło to oddaje doskonale nastroje, jakie panowały na początku sierpnia w Jarocinie. Wobec •strasznego bałaganu organizacyjnego i miernego poziomu artystycznego imprezy nie pozostawało nic innego, jak „bić się o słonia"... Przed rozpoczęciem festiwalu brakowało informacji: nikt nie wiedział dokładnie. kto, gdzie i kiedy będzie grać. Na miejscu okazało się, że organizatorzy zrezygnowali z szerszej prezentacji „gwiazd", które zwykle stanowiły tutaj główną atrakcję. Wśród kilku zaproszonych przeważały zaś grupy heayy metalowe i bluesowe. Barw nowszych, „alternatywnych" odmian rocka broniły jedynie DAAB, T.LOVE i KLAUS MITTFOCH (autor powinien napisać Klaus Mit Foch, tak nazywał się zespół po odejściu Janerki - przyp. J-F.com). Podobnie było z amatorami — na przykład do występu na głównej scenie festiwalowej nie dopuszczono żadnego zespołu punkowego! A zawsze jednym z większych atutów Jarocina była jego otwartość na wszelkie style i gatunki, związane z szeroko pojmowaną muzyką rockową. ' Ponad siedemdziesiąt młodych grup, zakwalifikowanych na podstawie nadesłanych kaset i przesłuchań na żywo, prezentowało się na trzech scenach: na polu namiotowym, w amfiteatrze i na stadionie. Ich dobór często nie zadowalał licznej jak zwykle, publiczności (ok. piętnastu tysięcy) i w trakcie festiwalu powszechna była opinia, że właściwie rozgrywał się on w godzinach południowych w amfiteatrze, a nie na stadionie... Żeby było zabawniej, w wyniku głosowania widzów główną nagrodę „Złotego Kameleona" i 200 tys. złotych zdobyła grupa grająca na „małej scenie" — punkowe ZIELONE ŻABKI z Jawora. Dalsze miejsca zajęli kolejno: CHŁOPCY Z PLACU BRONI, EGZEKUTOR, DEKRET. DRAGON, PABIEDA. WAWEL UNDERGROUND, DESTROYER, NO SMOKING i FIRE TRAPS. Jedynym chyba odkryciem tegorocznego festiwalu, mającego przecież na celu promocję nowych grup, była nastrojowa WIELKANOC z Lubina, która wyjechała z Jarocina z Nagrodą Dziennikarzy. Z dobrej strony pokazali się również KOLABORANCI, BRUNO WĄTPLIWY, OPOZYCJA, FARBEN LEHRE... Poza tym panowała przeciętność, wtórność l bezpomysłowość. Trudno jednak rozstrzygnąć, czy to objaw kiepskiej kondycji młodych rockmenów, czy jednocześnie niekompetencji osób odpowiedziałnych za artystyczną stronę imprezy. Na szczęście dla każdego z przyjeżdżających do Jarocina może mieć ten festiwal bardzo różne oblicze... Przez lata istnienia stał się on miejscem nawiązywania ciekawych kontaktów i przyjacielskich spotkań. Tu stykają się grupy subkulturowe, mają miejsce różnego rodzaju akcje religijne, ekologiczne, artystyczne... Być może dzięki temu nie wszyscy wyjeżdżali z Jarocina niezadowoleni, i już dziś można zaprosić Was na następny Festiwal Muzyków Rockowych. Odbędzie się w dn. 2-6 sierpnia 1989 roku, a Leszek Winder oficjalnie obiecał nie zajmować się jego organizacją. | |||
Strona zrobiona przez W_MatNi+W_SiECi |