FESTIWAL MUZYKÓW ROCKOWYCH

JAROCIN 90

 

NOTKI PRASOWE

Grabaż (Pidżama Porno) — z biografii na stronie zespołu

Fragmenty „Futuristy” wysłaliśmy do Jarocina. Dostaliśmy się jako pierwsza kapela z kasetowego zaciągu. Bez problemu dostaliśmy się też na Dużą Scenę. Zagraliśmy wtedy jako pierwsza kapela na festiwalu ani źle, ani rewelacyjnie. Średnio. Jednak to z Jarocinem ’90 mam jak najgorsze wspomnienia. Wtedy też pierwszy raz poważnie pomyślałem o tym, co wkrótce miało się zdarzyć. Atmosfera na festiwalu była beznadziejna. Czasy Krajowej Sceny Młodzieżowej: brudne układy, śmierdzące zależności. Pewna znana już wtedy w „branży” baba powiedziała, że kapele z konkursu grają 3 numery i spierdalają ze sceny. U nas najdłuższy numer miał 3 minuty — dawało to 10-minutowe show. W 1986 roku, kiedy REKOM DO GÓRY cenzura skasowała nazwę i 90% programu, zagraliśmy kwadrans. W miejscu, gdzie spaliśmy, notorycznie najebana bramka rewidowała nas co krok, czy aby nie wnosimy wódki. Co prawda wódkę wnosić było można, ale trzeba było się z nimi napić. Z chujami nie piłem, nie piję i pić nie będę. Zwłaszcza wódki.

Naprawdę czułem się tam wtedy jak za przeproszeniem Murzyn. Pół godziny po tym, jak zagraliśmy, wsiadłem w pociąg i tyle miałem z tego Jarocina. Tradycyjnie nie wygraliśmy nic. Dopiero po latach, funkcjonując już nieco w show-biznesie, dowiedziałem się kilku szczegółów. Generalnie Jarocin wygrała BUNDSEWEHRA, mająca w składzie Agatę, basistkę z tak długimi nogami, że nawet najzatwardzialsze pedały oglądały się za nią co krok. Inną nagrodę zgarnął DEKIEL, albo Srekiel — nazwy już dzisiaj nie pamiętam. To zresztą jest mało istotne. Istotniejsze było to, że ponoć ich menago trzymał w łapach wszystkie koncerty na Dolnym Śląsku, gdzie bardzo chętnie pograłyby sobie kapele z KSM. Dla przyzwoitości postanowiono uhonorować też jakąś kapelę „podziemną”. Wybierano ponoć między nami a FARBEN LEHRE. Ponoć jednym głosem zdecydowano się na kapelę Wojtka. W jury byli wtedy Kelner, Lipiński i Klatt. Dziś myślę, że chyba jednak dobrze się stało, jak się stało. My pewnie i tak byśmy się rozpadli, za to FARBEN LEHRE mają już na koncie z 6 płyt. Filozofia ogrodnikowego psa nigdy nie była moją filozofią.