Jak wspominacie zeszłoroczny „Jarocin”?
- Podobało nam się. I publice też się podobało...
Co robiliście przez cały rok?
- Koncertowaliśmy i nagrywaliśmy. W sumie nagrywamy teraz trzecią płytę. Robimy wszystko, żeby można ją było kupić w Jarocinie.
Wasz obecny skład?
- Siwy - gitara, śpiew; Picek - bas; Kebal - perkusja i Paweł - menago, zmienił się więc tylko basista.
Gdzie grywacie?
- Stałe miejsce, to Wałbrzych, tu gdy jesteśmy na miejscu, to mamy próby 2-3 razy w tygodniu. A koncerty? Gramy często, gdzie się da!
Właśnie, czy po Jarocinie planujecie jakieś koncerty?
- Tak, we wrześniu planujemy zagrać 2-3 koncerty na Górnym Śląsku - to ma być promocja naszej nowej płyty. Na ile to się uda, to jeszcze nie wiadomo. Chcemy tam zagrać dlatego, że tam nigdy jeszcze nie graliśmy.
Niektórzy uważają, że wasza muzyka jest „taka sobie średnia”. Co Wy na to?
- Średnia? Zależy, jak się komu podoba, to jest dobrze, a wielu ludziom się podoba, więc...
Wasze umiejętności techniczne też są rozpatrywane w kategoriach „średnich”...
- Nie jesteśmy wirtuozami typu Eddie Van Halen, ale to też nie jest ta muzyka.
Nie boicie się, że w tym roku publiczność przyjmie was inaczej?
- Myślę, że nie.
Czy Defekt Muzgó też stracił na piractwie?
- No, chyba jak każdy, bardzo dużo, bardzo dużo...
Chcielibyście może coś powiedzieć tym, którzy przyjadą do Jarocina?
- Pozdrawiamy wszystkich! Niedługo dla was zagramy. Postaramy się zrobić to jak najlepiej i będzie dobrze.
Muzyka jak z Jarocina


