- Ci państwo są ze mną! - mówi Jurek Owsiak do umundurowanego strażnika przy wejściu do bloku „F” w gmachu TVP na Woronicza 17. - Ale zaraz, przepustki trzeba wystawić! - Po co, oni zaraz wychodzą!

W lewo, potem w prawo, schodami w górę, znowu w lewo, prosto przed siebie, jeszcze parę kroków w prawo, długo prosto przed siebie i już. Studio 2, a właściwie barek przed tymże studiem z tapicerowanymi siedzeniami wokół ścian, tak jak w powojennych wagonach kolejowych typu „bonanza”. Jest tu chmara ludzi, jakby wziętych z łapanki: trzy emerytki, długo - długo - długowłosy rencista z bokobrodami w swej wczesnej jesieni życia - żywy Pickwick, kilku długowłosych przystojniaków w wiosennym okresie życia, parę, no, całkiem niezłych dziewcząt, trio harcerzy wyglądających na wyrwanych ze snu z powodu nocnego alarmu.

„Jurek, napisz oświadczenie dla moich starych, bo zapowiedzieli, że jeżeli kupię swoje glany, to wyrzucą mnie z domu. Więc napisz, że glany zapobiegają płaskostopiu i koślawieniu się palcy, że dzięki wygodnej cholewce uniemożliwiają zwichnięcie, skręcenie i złamanie nogi. No proszę, zrób coś bo Steńka i Janusz nie chcą widzieć swojej córki w glanach Bruxelka (Kraków)

Wszyscy przyszli zrobić ostatnie przed „Jarocinem” wydanie przebojowego programu Waltera Chełstowskiego i Jerzego Owsiaka „RÓBTA CO CHCETA” czyli rokendrolowa jazda bez trzymanki.

★ ★ ★

- Cisza na planie! - Kochani to była piosenka, to była piosenka. To jest dzisiaj dwudziesty piąty odcinek programu

„RÓBTA CO CHCETA”, CZYLI ROKENDROLOWA JAZDA BEZ TRZYMANKI Z tej właśnie okazji zaprosiliśmy troszkę gości. Są już goście? Kto jest? - pyta Jurek Owsiak zasiadając za długim, białym biurkiem zawalonym listami. - Pani Władzia! Pani Władzia! Pani Hania, pan Bogdan, pan Janusz, pan Paweł, Iw...wona, „Jaskółki” - zaanonsowani, wtłaczają się w kilkumetrową przestrzeń ograniczoną czterema białymi ścianami, wylewnie witając Jurka. Wbiega Iwona. - Stop. Stop, stop - krzyczy Walter Chełstowski - Jeszcze raz, tylko teraz policjant całuje Jurka (ha! ha! ha! - chóralny śmiech). - Cisza na planie! Możemy grać.

★ ★ ★

Scenariusz programu jest skrawkiem papieru, na którym ktoś napisał: początek, piosenka, koperta - było tak, czy są muzycy - zaraz będą, piosenka, wchodzą muzycy, piosenka, dzieci + koperty + koszulki. finał do Jarocina (motor). Wszystko robi się na żywioł. Wiele pomysłów rodzi się w trakcie nagrania. To jest totalna improwizacja. Jest wesoło. Czasem nerwy puszczają przy kolejnym powtarzaniu sceny, która nigdy jednak nie wychodzi tak samo. - Panowie, tu się czasami pracuje! Walter Chełstowski przypomina, że niepoważny program wymaga poważnego wysiłku. Nawet notorycznie wesoły Jurek Owsiak bez zająknięcia gani pana Bogdana: - Panie Bogdanie, pan nie je tego ciasta. Przecież tak nie można! To jest ciasto - rekwizyt, za sto tysięcy złotych, które przeznaczone jest dla tabunu gości, ludzi z DAABU, PROLETARYATU, I WANT YOU, KSU, WILKÓW, SEDESU, itd. itp. Ale dopiero po nagraniu.

Pan Bogdan, zwany tu „PICKWICKIEM” - gwiazda programu „Róbta co chceta” został zauważony przez Jurka na rogu alei Solidarności i ulicy Jana Pawła II, Jest inwalidą drugiej grupy, rencistą. Kiedyś

pracował w spółdzielni inwalidów. W programie robi dla pieniędzy (stawka za godzinę - 80 tys.) i dla samozadowolenia. Przepytuje znajomych na okoliczność programu czy raczej swojego w nim udziału. W poniedziałek martwi się czy znajomi włączyli już telewizory - tym razem wyjątkowo w sobotę. Mówi, że jest to jego pierwsza praca, która sprawia mu satysfakcję, szczerze żałuje, że program trwa tylko 25 minut. Gdyby go było stać, chętnie przyjechałby do Jarocina. Ma nadzieję, że zostanie wysłany na koncerty służbowo. Zastanawia się czy piosenkarka Jarocka ma związek z Jarocinem, bądź czy Jarocin ma związek z Jarocką. Jurek Owsiak jest dla niego szefem, toteż pan Bogdan wypowiada się o nim ostrożnie; woli powiedzieć, że Jurek to solidny facet, niż wprost odpowiedzieć na pytanie - czy lubi Owsiaka.

★ ★ ★

Praca przy programie „Róbta co chceta” tak wciąga, że staje się inspiracją do twórczości poetyckiej pana Bogdana: CZY TO WIETA CZY NIE WIETA WŁĄCZTA TELEWIZOR - LEPSZY NIŻ GAZETA BĘDZIE PROGRAM „RÓBTA CO CHCETA” A KIEDY NAWET WŁĄCZATA TELEWIZOR NA RATY TO MYŚLITA DZIAŁALNOŚCI PANI BEATY A ZEGAR WCIĄŻ TYKA I TYKA - MOŻE POZNATA „PANA PICKWICKA” A KIEDY ZA ABONAMENT WIĘCEJ ZAPŁACITA TO ZA TO TERAZ WIĘCEJ WIDZITA Odkąd w telewizorze zaczęto pokazywać pana Bogdana - wzrosły opłaty za abonament. Zatrudnianie gwiazd zawsze mocno obciąża budżet!

★ ★ ★

W piątej godzinie nagrywania programu do studia przychodzą goście, specjalni, niezwyczajni: półtoraroczna Kasia z osobą towarzyszącą - swoją mamą i czteroletni Piotrek - przywieziony prosto ze szpitala przez opiekującego się nim lekarza. Jurek ma dryg do dzieci. Kasia przylgnęła do jego torsu osłoniętego koszulką z nadrukiem „Róbta co chceta” i nie wykazuje chęci powrotu do mamy. Piotrek na kolanach doktora nie czuje się gorzej niż u taty. Dzieci maią za sobą poważne operacje serca, sfinansowane z pieniędzy fanów i twórców rock’n’rolla. Na tle zwartego trójszeregu utworzonego przez „Jaskółki”, gospodynie domowe, uczennice, malarzy pokojowych, policjanta oraz

„A co do dyktand, to ostatnio na klasówce z polskiego podpisałem się -Jurek Owsiak i dostałem cztery/” Adam

nadrealistycznych postaci muzyków rock’n’rollowych dzieciaki wyglądają jeszcze bardziej niepozornie. To jest zwariowany program, robiony na wariackich papierach i w wariackim tempie. Tu się wszystko może zdarzyć...

Rockowa jazda bez trzymanki zmienia się w spacerek z dziecinnymi wózkami. Jest prawie jak w programie „telewizja nocą”.Sielankowo i melancholijnie. Opowieść doktora o ratowaniu życia dzieciom z ciężkimi wadami serca, za pieniądze pochodzące z handlu rock’n’rollem wygładza twarze muzyków, niejedne, mimo młodego wieku, naznaczone intensywnymi przeżyciami. „Wilki” szczerzą zęby w uśmiechu, „Sedes” nie jest odrażający. Są częścią Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pom ocy, która ma do spełnienia misję pozyskania tancerzy pogo dla darowania życia kilku kolejnym dzieciakom.