Pod koniec młodzieżowej Mszy Św., która odbyła się w czwartek mogliśmy usłyszeć namowy duchowieństwa do podejmowania z nimi rozmów o nurtujących nas problemach. Zachęcona tymi słowami podeszłam do jednego z wielu księży wychodzących z kościoła. Przyznać muszę, że sprawiał wrażenie zaskoczonego tematem poruszanych przeze mnie spraw. Mimo wszystko jednak zdołałam się dowiedzieć, że Grupa Ewangelizacyjna jest na jarocińskim festiwalu. Przyjechali tutaj aby zbliżyć się do młodzieży, pomóc im w odnalezieniu własnego „ja”. Następnym powodem ich działalności jest zachęcenie ludzi do zrobienia pierwszego kroku w kierunku Boga. W tym celu starają się być otwarci; chodzą i namawiają. Podobno nie boją się. Według jednego z księży wśród przybyłych nie widzą ludzi o agresywnym nastawieniu do otoczenia. Uważają, że młodzież nie jest zła. Starają się odkryć w niej to, co dobre. Mimo tych wzniosłych założeń nie chcą być nachalni i podchodzą do sprawy delikatnie. Młodzież - owszem, tłumnie otaczała kościół w trakcie Mszy Św. Nabożeństwa, literatura i darmowy chleb z serem to może trochę za mało, aby przyciągnąć „młodych i gniewnych”. Mimo wszystko księża są pewni swego; nie obawiają się konkurencji ze strony członków Towarzystwa Świadomości Kryszny. Według mojego rozmówcy, jeśli ktoś wierzy, to się nie lęka. A co ma zrobić, jeżeli nie wierzy, albo ma wątpliwości?
Na moje pytanie, czy widząc bijących się młodych ludzi podszedłby do nich z miłością, odpowiedział: „Przede wszystkim roztropność”.
„Dziwne również jest stanowisko Kościoła. Nigdy nie myślałam, że ta instytucja może być wrogo nastawiona do muzyki i młodzieży. Nie wiem, być może był to odosobniony przypadek, ale uczestnicząc w mszy w jednym z giżyckich kościołów słyszałam ostrą krytykę wykonawców i uczestników festiwalu jarocińskiego. Mieszanie się Kościoła do wielu spraw jest zjawiskiem dość powszechnym, ale dyktować młodym ludziom czego mają słuchać, to chyba lekka przesada. Zdaniem księdza, festiwal jest potrzebny jedynie po to, by ukazać głupotę i naiwność młodych, słuchających narkomanów chcących sprowadzić ich na złą drogę. Może niedługo będziemy zmuszani do wyboru między Kościołem a słuchaniem antychrystów”.
Renata (Cieszyn)
Muzyka jak z Jarocina


