FESTIWAL MUZYKÓW ROCKOWYCHJAROCIN 92 | |||
|
Autor: Grzegorz Kalinowski, Tylko Rock - Nr 10 (14)/1992 str 53, Pięści W Kieszeni
RŻYSKO ***DZIEŃ TRZECIOstatni i zarazem najważniejszy koncert Jarocina 92 cechowały wysoki poziom i pośpiech, z jakim wykonawcy pojawiali się na scenie, a następnie z niej schodzili. Wiadomo - telewizja. Niemal wszystko było interesujące, włącznie z entuzjastycznie przyjętymi punkowymi laureatami - zespołami The Bill i Ga-Ga. Przegrał z własną legendą Maciek Maleńczuk, wygrał Kuba Sienkiewicz, który swój dawny grzesiukowski repertuar rozpisał na bigbeatową orkiestrę (Elektryczne Gitary). Udało się również Edycie Bartosiewicz, która mimo że zmienia muzyków jak rękawiczki, nadal jest klasą samą dla siebie. Miłym zaskoczeniem był dla mnie punkrockowy jam w wykonaniu Defektu Muzgó i Sedesu, którzy odegrali punkowy hymn Wszyscy pokutujemy za to, że żyjemy. Szkoda, że spokojny w tym roku Jarocin musiał choć raz zadymić. Punkowa publiczność w brutalny sposób wymusiła przedłużenie koncertu grupy The Bill - na scenę posypały się kamienie i skarpety wypełnione piachem. To wy jesteście ta najlepsza młodzież? To jest, kurwa, Bośnia-Hercegowina, koniec festiwalu w Jarocinie. Nikt, żaden zespół nie chce wystąpić! - krzyczał J. Owsiak po tym jak Dum Dum musiało zejść ze sceny, wśród gradu kamieni i okrzyków Wypierdalać i Nasz festiwal. Niestety, po raz kolejny jedynym wyjściem pozostało ponowne wywołanie na scenę zespołu, którego domagali się agresywni fani. Mimo tego incydentu chcę podkreślić jeszcze raz - Jarocin 92 był festiwalem wyjątkowo spokojnym. Doskonale spisali się ochroniarze. Nie było niepotrzebnych przepychanek, bicia i szarpania tych, którzy w czasie koncertu turlając się po głowach spadali za barierki na zakazaną ziemię niczyją, po której mogli chodzić tylko ochroniarze i fotoreporterzy. Bramkarze popełnili tylko 1 błąd - źle ustawili barierki i podczas koncertu Dżemu musieli ściągać rozentuzjazmowanych fanów nie tylko z ziemi niczyjej, ale i ze sceny. TELEWIZJATelewizja? Na pewno tak. To telewizor robi promocję i płaci 1,5 miliarda (tak twierdzą dobrze poinformowane źródła) za prawo do transmisji. Szkoda tylko, że nie zastosowano tego samego manewru, co rok temu. Wtedy ostatni dzień był podsumowaniem całego festiwalu. Po raz drugi wystąpiły zespoły, które buszowały dzień, dwa wcześniej. Jarocińska publiczność była nasycona, a TV otrzymała dynamiczny przekaz: Jarocin w pigułce. Lepsze to od występów, które nie mogły trwać dłużej niż 25 minut (a i to tylko dla niektórych). Nieporozumieniem było dla mnie pokazanie całej Polsce grup Jezabel Jazz i I want You. Lansowanie nowych twarzy też ma swoje granice. Szkoda, że telewidzowie nie mogli obejrzeć znakomicie dysponowanych zespołów Sex Bomba i Piersi. Dobrze, że zobaczyli kilku innych wykonawców, za których poziom nie trzeba się wstydzić. W imponującym finale rej wodzili IRA i Zdrowa Woda, które w swoim repertuarze mają dylanowsko-gunnerowskie Knockin' On Heaven's Door. | |||
Strona zrobiona przez W_MatNi+W_SiECi |