FESTIWAL MUZYKÓW ROCKOWYCH

JAROCIN 94

 

Jarocin ’94. Wiadomo prawie wszystko

Do rozpoczęcia tegorocznego Festiwalu Muzyki Rockowej „Jarocin ’94” pozostało zaledwie 8 dni. Miałem nadzieję, że na tydzień przed tym wielkim wydarzeniem wszystko będzie jasne, bo przynajmniej na to się zapowiadało.

Już dużo wcześniej, o czym pisaliśmy, znane były zasady festiwalu. Wiadomo było, że będą w tym roku trzy sceny (na stadionie, w amfiteatrze i na polu namiotowym), na które będzie można wejść tylko z karnetem, że karnet ten kosztował będzie jak przed rokiem 200 tys. złotych, że z karnetem i biletem PKP do Jarocina będzie można wrócić do domu za darmo, że meldunek na polu pochłonie tylko 50 tysięcy złotych, że nad kształtem artystycznym festiwalu czuwać będzie Rada Artystyczna i ona wybierze uczestników z nadesłanych do końca czerwca kaset oraz zaprosi na koncerty wybrane przez siebie gwiazdy. Wiadomo też było, że o bezpieczeństwo na koncertach zadba warszawska superfirma ochroniarska „Sezam”, co rozwiać miało obawy i uczestników, i policji o ewentualne „zadymy”, które miały miejsce w ubiegłym roku w amfiteatrze. Znane było również hasło przewodnie festiwalu: „Haj bez chemii” i założenia organizatorów walki z wszelkimi przejawami alkoholizmu i ćpania.

Dziś już wiadomo także kto w Jarocinie zagra. Jak dowiaduję się z kolejnego komunikatu dyrektora festiwalu Adama M. Grzegorczyka, na konkurs napłynęło 406 kaset zespołów amatorskich, które zostały przesłuchane przez członków Rady Artystycznej. Spośród zespołów tych do przeglądu wytypowano 40. Z naszego regionu — AMBONA z Płocka, PUZZLE (ponoć zespół 12-letniego gitarzysty) i MOBILIZACJA (amatorska?) z Łodzi oraz MELISA z Bełchatowa, która, o ile mnie pamięć nie myli, wygrała udział w Jarocinie na niedawnym przeglądzie „Bełchatów ’94”, nie musiała więc kwalifikować się z kasety. A poza tym jako amatorskie wystąpią kapele: BLUES FLOWERS, OKRZYK ŚMIERCI i WOOD z Poznania, DEATH, DYNAMIND i ONI z Krakowa, HURT i STRZELAJĄCE NAPLETY z Wrocławia, POKOLENIE i TESTOR z Warszawy, CITY NOISE — Starogard Gdański, DŻABU CZANACHCZI z Lublina, EPIDEMIA z Raciąża, GHOST z Gdańska, GRAND GANGSTERS z Tczewa, INDIAN WOMAN — Chorzów, KLEJNOTY POLSKIEJ KULTURY z Żywca, DAMNABLE — Przysucha, KOYAANIS z Nowego Sącza, MR. MAN z Nakła Śl., NATURA z Będzina, OSOBLIWOŚCI PRZYRODY — Sosnowiec, RAYA BELL — Sanok, RMI BAND — Ostrów Wlkp., SARON — Olsztyn, SCREWED UP ze Świdnika, SPÓŁDZIELNIA INWALIDÓW z Malborka, UNDERTAKER ze Szczecina, XANADU z Węgorzowa (nie wiem czy wygrali udział w Jarocinie na tamtejszym przeglądzie), nieznanego pochodzenia DISTILLERY, INSIDE i JEZUS CHYTRUS oraz trzy zagraniczne: BABY SOUP (Francja), DOGFISH (Wlk. Bryt.) i MORRA (Ukraina).

Czy „Jarocin” jest przeglądem międzynarodowym? Do tego dochodzi jeszcze około... 85 gości, wśród których jest wiele kapel... II i III ligi. Czy „Jarocin” jest przeglądem gości? Pamiętam te festiwale, na które jechało się na gości typu DŻEM, TSA, Lech Janerka, Martyna Jakubowicz, Tadek Nalepa... Pragnę dodać, że wśród gości nie ma grupy HEY... A może to ma być niespodzianka?

Po tej sporej dawce nazw, pora na nagrody. Od dziennikarzy — dwie 36-godzinne sesje nagraniowe i ewentualne kontrakty fonograficzne. Od Rady Artystycznej — 3 nagrody w postaci trzech trzydniowych sesji, blachy kute firmy Zildjian i wzmacniacz gitarowy (łącznie za 54 mln zł), i jeszcze dwie nagrody fonograficzne — kontrakty na wydanie płyt i kaset. Imponująco przedstawia się też lista sponsorów. PKP (bezpłatny powrót do domu), UNIMIL Kraków (przekaże każdemu jedną prezerwatywę), Spółdzielnia Mleczarska „PRAGA” (producent oficjalnego napoju festiwalowego — jogurtu MILKO; nie wiem, czy każdy dostanie), firma INMAR (wył. dystrybutor oficjalnej festiwalowej gumy do żucia „Trident” bez cukru; a co jak ktoś żuje „Orbit”?), TONSIL (ten od głośników), Kaliskie Zakłady Koncentratów Spożywczych „Winiary” i inni.

W dniach 31.07–1.08 odbędą się w Jarocińskim Ośrodku Kultury przesłuchania zespołów „na własny koszt i ryzyko”. Są to przesłuchania dla tych, którzy nie dostali się z kaset lub w ogóle kaset nie wysłali, a chcieliby w Jarocinie zagrać. Wydawałoby się, że już wszystko wiadomo. Nic podobnego. W tych dniach dotarła wiadomość, że tak reklamowana firma „Sezam”, mająca chronić festiwal, chronić go nie będzie. Główną przyczyną rezygnacji firmy jest niedotrzymanie przez organizatorów warunków finansowych, deklarowanych wcześniej. Mniejsza o kwoty, by nie zabolała głowa. Poszło też o ilość bramek policyjnych potrzebnych do ochrony imprezy. Firma chciała 1300, ma być o połowę mniej. „Rzeczpospolita” podała nieoficjalnie, że ochronę przejmie tańsza firma z Bydgoszczy. Ale tego jeszcze na pewno nie wiadomo. A ochrona jest przecież największym problemem w całej tej zabawie... Na koniec trzeba poinformować, że wychodząc naprzeciw licznym opiniom i uwagom oraz jarocińskiej tradycji, dyrektor Grzegorczyk postanowił, iż przedpołudniowe koncerty konkursowe w amfiteatrze i przy polu namiotowym będą bezpłatne (w czwartek i piątek od godz. 10 do 16). Czyżby górę wzięła obawa przed zadymami? (Odsyłam do lektury nr 136 „Głosu” z 14 czerwca).